Kamienica dzieliła się na różne piętra. Mieszkanie w danej przestrzeni związane było ze statusem społecznym, a struktura budynku mogłaby wiele powiedzieć socjologowi. Najniższe partie, czyli piwnicę, zamieszkiwali najbiedniejsi, których nie stać było na zwykłe mieszkania. Jak pisała Zofia Nałkowska, to, co dla jednych było podłogą, stawało się dla innych sufitem. Wyznaczało to ściśle strukturę społeczną. W piwnicy gnieździło się najwięcej osób, w jednym maleńkim pokoju nawet kilka osób. Często były to rodziny z małymi dziećmi, a także ludzie nieznający się nawzajem. W pomieszczeniu mało było okien lub też wcale, co prowadziło do ślepnięcia przez osoby stare i zachorowań na anemię czy szkorbut. Tu też najwięcej osób umierało. Nad całą kamienicą pieczę sprawowała jedna rodzina, która zazwyczaj wynajmowaniem mieszkań i pokoi zarabiała na życie lub po prostu uzyskiwała w ten sposób dodatkowe fundusze. Posiadali oni najlepsze pokoje w całej kamienicy. Zazwyczaj poszczególne piętra zajmowali lokatorzy, a budynek mógł mieć dodatkowo własnego stróża, który pilnował domu w dzień i w nocy, pobierając za to stosowną opłatę. Mieszkania powierzano przede wszystkim osobom cieszącym się nieposzlakowaną opinią i żyjącym spokojnie. Rzadko kto decydował się na osoby mogące zaszkodzić własnej rodzinie i innym lokatorom. Dlatego najczęściej były to rodziny z dziećmi, samotni mężczyźni, wdowy, którzy swoim sposobem życia zachowywali się statecznie i spokojnie, nie przeszkadzając innym w kamienicy i zachowując porządek. Wiele osób decydowało się na wynajęcie poddasza studentom, w końcu płacili oni mało, ale i samo mieszkanie nie przedstawiało się imponująco – podstawowe meble, za które często pobierano opłatę jak za czynsz miesięczny. Niestety, studenci zwykle często zalegali z jakimikolwiek opłatami.